Wakacje w Olsztynie

Dziś raczej nikt nie wpadłby na pomysł, aby spędzać wakacje w mieście, a ściślej mówiąc wyjechać z dzieckiem na wakacje do Olsztyna. Warmia jest tak piękna, że centrum jakiegoś miasta odpadało w momencie planowania. Myślałam kilka dni i trawiłam ten pomysł, w końcu stwierdziłam, że jednak pojedziemy i zrobimy sobie labę. To był najlepszy pomysł ubiegłego lata. Moglibyśmy zostać tu tydzień lub dwa i nie nudzilibyśmy się, zapewniam. Nasz plan to brak planu. Chwytaliśmy to, co nam dzień przynosił.

Wjechaliśmy do miasta w porze wczesnego popołudnia, po 6 godzinnej podróży autem. Odświeżyliśmy się i zmieniając środek lokomocji, bo tramwajem dotarliśmy szybko do centrum miasta, szukając knajpy z dobrym obiadem. Mamy na to kilka sposobów. Najczęściej przeczesujemy boczne uliczki miast, bo tam jest taniej niż przy głównym rynku. Potem szukamy lokalu, gdzie jest pełno ludzi, bo to oznacza, że  tam jest smacznie. Znaleźliśmy knajpę z tradycyjnym regionalnym jadłem – Restaurację Cudne Manowce http://www.cudnemanowce.pl/  Wystrój i klimat lokalu podziałały na naszą podświadomość i podpowiadały, że tu będzie wyjątkowo. Stare meble, poduchy, witryny z przetworami, które można było nabyć oraz przyzwoite ceny. Zamówiliśmy warmińskie dzyndzałki ze skrzeczką oraz toasty, bo w ostateczności i tak po troszeczku wyjadamy sobie z talerza. Wspaniałe i przepyszne, nie potrafię tego opisać ale nigdy nie jadłam, tak dobrze doprawionych pierogów, bo po mojemu można je w ten sposób nazwać. Od farszu po skwareczki, rewelacyjne. Tak, jedzenie na wakacjach to bardzo ważna rzecz, a ponieważ śmieciowe jadło odpada to wyszukujemy sami dobrze wyglądających restauracji. Zaglądając do każdej z nich i czytając menu.

Tego dnia zrobiliśmy sobie spacer po centrum miasta, tak zwany rekonesans i byliśmy zachwyceni. Przepięknie wyremontowana część kamieniczek oraz rynek, park rozciągający się wokół Starego Miasta po mury zamkowe. Mnóstwo zieleni, szum płynącej Łyny, śpiew ptaków, zapach kwiatów i kawy, bo pełno tu kafejek, pubów i ten spokój. Byłam w szoku, że to centrum miasta.

Kolejnego dnia ruszyliśmy na podbój miasta. Wyspani i zrelaksowani, po porannej kawie i śniadanku, w wakacyjnych strojach. Mieliśmy dużo czasu i spokój, szliśmy znów bez planu przed siebie. Przeszliśmy znów pod Wysoką Bramą i skierowaliśmy się na prawo, trafiliśmy na Targ Rybny o dziwo bez ryb. W Olsztynie jest to plac, który kiedyś był bazarem a teraz stanowi część restauracyjno – handlową z rekonstruowanym budynkiem Gazety Olsztyńskiej. Dość istotnym miejscem walczącym o powrót języka polskiego do warmińskich szkół. Budynek ten nie stanowił jedności z pstrokatymi kamieniczkami z innej epoki, dlatego wzbudził nasze zainteresowanie. Tak jak dalej Pomnik Mikołaja Kopernika, który zawiódł nas na zamek, siedziby Muzeum Warmii i Mazur. Nie zwiedzaliśmy muzeów ale wdrapaliśmy się na wieżę zamkową, by zobaczyć panoramę miasta i ocenić z góry, która część miasta nas zbałamuci.

W samym centrum miasta odkryliśmy kolejny cud, nie znam jego historii ale kusił nas niesamowitymi smakami to lody od Kroczka. Ten Kroczek to chyba jakiś założyciel lodziarni, znany tylko w tym miejscu. W Olsztynie królują lody od Kroczka. Od momentu ich odkrycia, średnio co godzinę wracaliśmy po loda. Smaków oferowano tak wiele, że moglibyśmy przez cały tydzień próbować innego smaku i to co godzinę. Tak nas urzekły, że w ostatni dzień tuż przed wyjazdem pojechaliśmy tramwajem tylko na lody a auto stało zapakowane i zaparkowane na parkingu pod Hamak Apartamenty.

Kolejnego dnia, gdy Stare Miasto nas już znużyło, ale tylko na chwilę, pomknęliśmy na północ do Planetarium. Bardzo spontanicznie załapaliśmy się na film pt.: “Dobór naturalny”. Opowieść poświęcona ewolucji organizmów żywych. Przedstawiająca postać Karola Darwina przenosząc nas w czasie do XIX wiecznej Anglii. Pięknie skomponowany film, warty obejrzenia własnie w planetarium, gdzie wirowaliśmy z Darwinem dookoła świata i zaglądając wgłąb oceanów.

Wracając do centrum znaleźliśmy nieopodal restauracje wegetariańską pełną ludzi i pełną zapachów, skusiliśmy się na proste dania wege, które bardzo nam smakowały. Przy okazji odkryliśmy sporo ciekawych restauracji, sklepów, kawiarenek, pubów. Miasto nas urzekło. I tak przemiło mijały nam dni w Olsztynie, z ławeczki na ławeczkę w centrum potem troszkę nad jeziorem, poza centrum, poruszając się od 10.00 do 20.00 pieszo. Wracaliśmy na nocleg tramwajem zmęczeni i zadowoleni oczywiście z lodami w ręce. To dopiero były wakacje.

 

Archiwa

Kalendarz

Październik 2019
P W Ś C P S N
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku