Rok 2019 przyniesie mi wiele zmian

Zanim napiszę o planach jakie chciałabym zrealizować w nadchodzącym roku muszę sama przed sobą rozliczyć się z tego, co zaplanowałam w starym roku. Muszę, nie muszę, ale chcę, bo lubię, dlatego to robię. Wyznaczanie sobie celów to sens życia, to mój motor do działania. Znam siebie i w 90% potrafię przewidzieć moje działania ale zawsze w życiu może się wydarzyć coś, co o 180 stopni przewróci je do góry nogami lub wygasi. Każdy jest inny i każdy musi sam wypracować swoją drogę. Takową zaplanowaną, po części już mam. Oprócz tego mam niskie ciśnienie, niski poziom hemoglobiny i niską motywację o 6.00 rano. Po pół godzinie moja motywacja powoli się wznosi, a o godzinie 10.00, po drugiej kawie, tryskam energią i humorem. Grunt to słuchać siebie, swojego organizmu i go poznawać, a także mieć poukładane wartości życiowe, dalej cele i marzenia. Cele dnia, cele tygodnia, cele miesiąca i cele na dany rok, marzenia na całe życie. System tego celowego życia to znów machina wspomagaczy technicznych typu: dwa kalendarze, jeden służbowy i prywatny oraz ten w telefonie. Terminarz w telefonie to podstawa ale tu wpisuje tylko krótkie hasła, szczegóły mam w kalendarzach, no i laptop z plikami na plany, marzenia, zdjęcia. Dużo tego, bo czasem jeszcze muszę myśleć za dwóch.

Mijający rok był dynamiczny i wszystko pięknie realizowałam aby pod koniec listopada zatrzymać się na dłuższy czas i zająć własnym zdrowiem. Nie byłam zaskoczona, bo czułam, wiedziałam i czekałam, aż opadnę z sił. Pisząc ten wpis, wiem, że w pełni sił nie jestem, ale to nie ogranicza mnie w działaniu. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem i będzie lepiej.

Jak realizowałam moje plany w mijającym 2018 roku?

Spontanicznie i nie trzymając się kolejności punktów. Taką listę nosi się w sercu i żongluje się tymi punktami a zarazem myśli o dodatkowych. Przez cały rok ani razu nie zerknęłam na mój wpis z postanowieniami.

NOWA JA to było przewodnie hasło 2018 roku choć myślałam, ze obiorę kierunek super sprawnej, wysportowanej czterdziestki, pełnej energii biegaczki a tutaj życie weryfikuje. Jestem NOWA JA po operacji usunięcia woreczka żółciowego, mniej sprawna, wolniejsza z zakazem dźwigania, biegania. A gdzie moja siłownia? Zanim skończył mi się roczny karnet na siłownie, zrezygnowałam z niej bo częstotliwość ataków i osłabienie dawało mi się we znaki. Czułam, że wisi w powietrzu ATAK, wielki atak moich własnych kamieni i tak, stan zapalny przyszedł szybciej niż termin ustalonej operacji. W szpitalu mój chirurg nazwał mnie „niecierpliwą”. Tu mój czas się zatrzymał wraz z oddechem, który tez się zatrzymał… Kolejne hasło „żyć całą sobą i tak jak chcę” wylądowało przewrotnie w rękach pani doktor anestezjolog i oddech złapałam. Ile można w życiu zaplanować? Sporo, ale czasem nasze życie jest w rękach innych i musimy pozwolić działać innym. Dostałam trzecie życie i będę z pewnością się nim cieszyć.

Początek mijającego roku to świetny czas. Czas spędzony w gabinecie lekarza medycyny estetycznej, choć z botoksu nie korzystam i kwasów nie wstrzykuje, to zrobiłam nogi, nogi i nogi. Ostrzyknęłam, czyli naprawiłam żyłki i żyłeczki. Pozamykałam niepotrzebne i popękane naczynka. Nie wszystkie, ale te najgorsze. Zachwyciłam się chwilowo zabiegami estetycznymi, takimi jak laser frakcyjny, odkryciami kosmetologicznymi, jak makijaż permanentny, paznokcie hybrydowe, tytanowe ale tylko na chwilę. To nie dla mnie, wolę mój gąszcz brwi i polecam wszystkim młodym dziewczynom przemyśleć, co robią ze swoją urodą. Ot tak mnie naszło, spontanicznie.

Rok 2018 to czas wielu nowych znajomości, odnowienia przyjaźni z czasów szkoły podstawowej. Umożliwiło mi to nasze spotkanie klasowe po 28 latach. Tak, tak tyle czasu z większością ludzi się nie widziałam i sprawiło mi ono wiele radości. Działajcie i spotykajcie się, bo warto. Nawet w Chorwacji spotkałam się z koleżanką ze studiów, której ponad 10 lat nie widziałam. Jestem otwarta na ludzi pozytywnych a Ewelina pozytywnie mnie zaskoczyła. Spotkaliśmy się całymi rodzinami na kawie i lodach, mimo, iż oni byli już spakowani na powrót do Polski. Aby do nas dotrzeć cofnęli się kilka kilometrów na południe obładowanym autem. Jak to możliwe? Chcieć to móc.

Skoro wykupiłam wakacje w Chorwacji, to co jakiś czas wcześniej o nich myślałam. A miesiąc przed wylotem zaplanowałam pobyt w Makarskiej i okolicach, tak aby jak najwięcej zobaczyć i odpocząć. Udało mi się dobrze poznać miasto Makarska, Split i Trogir a także wyruszyć w rejs na wyspy Hvar i Brać. To były cudowne wakacje choć jedne z droższych.

Bardzo byłam rada za zaproszenie mnie na ślub przyjaciółki do Bartoszyc. Przejechałam pół Polski aby zobaczyć Kaśkę w białej kiecce i poryczeć się. Spędzić kilka dni z jej rodziną i powspominać, bo to stara przyjaźń od 23 lat. A przy okazji odnowiłam znajomości z Anią, Przemkiem i Edytą, których poznałam dzięki Kasi w Gdyni 18 lat temu. Byłam zaskoczona, bo nie spodziewałam się, że kiedykolwiek się jeszcze zobaczymy. To jednak przyjaciele przyjaciółki, która od lat mieszka w Niemczech. Czy życie nie płata figli?

W 2018 odkryłam piękno Olsztyna, ktoś mi kiedyś powiedział, że „tam nic nie ma”. Strasznie się mylił, to cudowne miasto i postaram się wrócić tam. Choćby na lody od „Kroczka” i aby przejść przez miasto jeszcze raz. Marzenia się spełniają, wierzę w to.

Do Niemiec wyjeżdżać mogłabym każdego dnia, wiem, że to piękny kraj i bardzo dobrze się tam czuję, nie ukrywam, że znam język niemiecki. Przejeżdżałam przez Saksonię kilka razy ale nie zatrzymywałam się tam na dłużej. Tym razem w końcu padło na niemieckie Sachsen i miasta: Drezno, Budziszyn oraz Miśnię. Spokój w miasteczkach, kultura, pięknie odnowione kamienice, czyste uliczki, mili ludzie, niewiarygodne jak często naród ten jest oczerniany w naszych mediach oraz przez ludzi, którzy nigdy nie byli za granicą, gdziekolwiek. Odkrycie Szwajcarskiej Saksonii i jej piękna było dla mnie zaskoczeniem. Krajobrazy niby jak w naszych Górach Stołowych, czy czeskim Skalnym Mieście ale inaczej. Królowała tam rzeka Łaba, wijąc się między skałkami, wzniesieniami i wokół miasteczek. W Dreźnie jest już potężną rzeką a jeszcze zbiera wody z obszaru całych Niemiec nim wpłynie do Morza Północnego. Te widoki są tuż obok, niedaleko naszej granicy. Polecam.

Z ubiegłorocznych postanowień nie ma ani jednej rzeczy, której bym nie zrobiła. Mogę powiedzieć, że zrobiłam więcej niż na tej liście. To była NOWA towarzyska JA.

Rok 2019 to będzie rok sporych zmian.

  1. Wrócić do pełni SIŁ (sport, sport, dieta)
  2. Zrealizować plany przeprowadzki, choć one przeciągną się do 2020 roku.
  3. Wyjeżdżać, kiedy tylko się da, to jest mój standard.
  4. Zrealizować ambitne plany wakacyjne – moje kierunki to WFW oraz Polska (Mazury)
  5. Pielęgnować przyjaźnie, bo w pozytywnych ludziach jest moc, niosą radość życia.
  6. Ogarnąć Mega KONCERT mega Gwiazdy.
  7. Kupić nowy obiektyw do Canona
  8. Zaprezentować mój dorobek zdjęć (na ścianach, na FB, na Insta, w konkursie jakimś, gdziekolwiek…)
  9. Podjąć współpracę z … czyli rozwinąć BLOGA.
  10. Odwiedzić dawno nie widzianą RODZINĘ, wrócić do korzeni.

PIĘKNYCH PLANÓW NA NOWY ROK 2019!!!

Karolina i Maks

 

 

 

Archiwa

Kalendarz

Październik 2019
P W Ś C P S N
« Wrz    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku