Paris, Paris moja miłość

Nie mogłam wybrać lepszego momentu na wyjazd do Paryża, choć była to bardzo spontaniczna decyzja. Po pierwsze dziecka nie było w domu i pojechałam sama. Po drugie zapowiadano znakomitą pogodę, bo fala upałów we Francji minęła. Po trzecie miałam romantyczne nastawienie a Paryż to podobno miasto miłości, dlatego musiałam to sprawdzić.
Wyjazd do Paryża kosztował mnie kilka kliknięć w odpowiednie linki i w sumie 2 tyś PLN. Nie liczę dokładnie, bo to strata czasu, dla mnie zawsze jest “około” i “to zależy”. Jeśli chcę wyjechać to nic mnie nie powstrzyma, jedyne czego nie lubię, to wyjazdów dalszych na dwa dni. Wolę wówczas skumulować te dwa dni i jechać na trochę dłużej. Tym sposobem spakowałam walizkę, wsiadłam do pociągu i wyjechałam na 6 dni.
Francja to piękny kraj. Bardzo ciekawy pod każdym względem, historycznie doświadczony i poszarpany. A stolica? Paryż to zapach, to radość, to wolność, to ludzie i sztuka. To miasto mnie porwało i rozkochało w sobie. Przepiękna architektura, ulice, wnęki, bulwary, parki, restauracje, witryny sklepowe i nie wspomnę o zabytkach.
Co najbardziej mnie urzekło?
Ludzie!

Paryż jest miastem, gdzie spotykają się ze sobą ludzie. A tam gdzie ludzie, to wokół robi się ciekawiej, kolorowo, najczęściej milej i radośnie, czasem niebezpiecznie. Oj, bardzo przyglądałam się ludziom. Każdy mijany człowiek prezentował swój świat, styl, kulturę, swój nastrój i swoją historię. Obojętnie, czy to turyści, nowożeńcy, miłośnicy sztuki, czy odpoczywający studenci, biznesmeni, czy imigranci, których jest sporo. Być może mało konkretnie to brzmi, bo w każdej metropolii jest podobnie i również bywa niespokojnie. Jednak jestem przekonana, że w Paryżu przeważnie jest cudownie. Wtedy, gdy ja miałam okazję tam być, nie spotkałam protestujących żółtych kamizelek, uchodźców na ulicach i chaosu. O dziwo, spotkałam Polaka żebrającego pod Panteonem, z pięknym uśmiechem i uzębieniem. Zagadał po polsku, streszczając kawałek swojego życia. W nim również widziałam wiele radości, empatii i pozytywnej energii.

W północnej części Paryża a dokładnie w XVIII dzielnicy tzw.arabskiej znajdował się kościół katolicki, strasznie się zdziwiłam na jego widok. Bo wokół mnóstwo blokowisk, pubów, arabskich sklepów ze wszystkim i z niczym oraz sklepy mięsne halal, które związane są z kultura muzułmańską a także tanich hoteli. W jednym z nich nawet nocowałam. Pracowali w nim imigranci z Algierii. Byli w recepcji, sprzątali pokoje i przygotowywali posiłki. Witali nas, gości “bonjour” z uśmiechem.  Piękny francuski obyczaj to mówienie zawsze i wszędzie “bonjour”. Niezależnie, czy pytamy o godzinę, czy wchodzimy do sklepu. Za bardzo niegrzeczne uważa się, pominięcie tego słowa.

Centrum miasta to dla mnie osobiście miejsce cudowne. Gdziekolwiek  się znalazłam szukałam na horyzoncie Wieży Eiffla, Łuku Triumfalnego, mostów nad Sekwaną i Katedry Notre Dame. Pierwsza dzielnica z Luwrem i Parkiem Tuileries (Jardin des Tuileries) to jedno z bardziej romantycznych miejsc w Paryżu. Mogłabym podziwiać tu godzinami mieszających się z turystami Paryżan. Tu czas mógłby się zatrzymać. Dalej Plac Concorde i kolejny park (Jardin des Champs-Elysées), czyli dzielnica VIII z Łukiem Triumfalnym na Placu de Gauille. Całość od Luwru to odległość 4 kilometrów ale warto się przespacerować, bo to serce Francji, nie tylko Paryża.

W wielkim skrócie Francuzi to szaleńcy, od Napoleona począwszy, po Macrona skończywszy, o królach nie wspomnę. To inteligentni i zarozumiali ludzie, którzy wyrwali się z motyką na księżyc. Prawdziwi romantycy. Co zawdzięczamy Napoleonowi? Podboje Europy, idee niepodległościowe i Kodeks Napoleona, który ze zmianami funkcjonuje do dziś. Co zawdzięczamy Macronowi? Jeszcze nie wiem. Natomiast wiem, co Paryż i paryżanie zawdzięczają dziś baronowi Haussmannowi. A mianowicie wygląd dzisiejszego Paryża, to że możemy się nim zachwycać, to, że jest magiczny i poukładany. Człowiek ten w latach 1852-1870, zrównał z ziemią Paryż. Wyburzył około 25 tyś mieszkań, oszczędzając tylko najcenniejsze zabytki, co nie przyniosło mu wówczas sławy ale zaufał mu Napoleon III. Ich postrzeganie Paryża było wizjonerskie. W miejsce wyburzonych domów, niektórych kilkusetletnich ekipa Haussmanna stworzyła 50 bulwarów i ulic, 75 tyś.nowych domów i 3 duże parki. Cała zabudowa tworzy spójną architektoniczną całość, która po dziś dzień cieszy oko i jest funkcjonalna. Sieć ulic i połączenie dworców zapewnia mieszkańcom świetny dostęp do centrum Paryża, czyli centrum kulturalnego, tętniącego życiem od lat.

Haussmann skanalizował miasto i usprawnił ruch uliczny. Większość alei to dziś bardzo szerokie ulice, które najczęściej prowadzą do placów, przy których mieszczą się symbole Paryża, jak Opera Garnier, zamykająca avenue de l’Opera lub Panteon i biblioteka.

Czy Wy widzicie, jak to miasto jest poukładane? To widok z Wieży Eiffla. Zakochałam się w tym widoku i stałam na tej wieży, robiąc wiele zdjęć na każdym piętrze. Zdając sobie sprawę, że nie jestem w stanie zwiedzić całego miasta, z jego parkami i zabytkami. Te najważniejsze miejsca opiszę w kolejnym wpisie. I LOVE PARIS!

Archiwa

Kalendarz

Styczeń 2020
P W Ś C P S N
« Gru    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku