2020 to metamorfoza życiowa

Jestem zadowolona! Zadowolona z tego, co zrobiłam i ile spraw istotnych, życiowych podjęłam. Jestem zadowolona, że wytrwałam, że dopięłam swego, choć myślałam, że będzie strasznie trudno. Myślałam, że ogarnie mnie stres i niemoc. Moim ubiegłorocznym wyzwaniem była zmiana adresu zamieszkania. Po szesnastu latach zakotwiczenia, bałam się samej podejmować tak trudnej, pełnej konsekwencji decyzji. Bo przecież miałam wszystko. Wyprowadziłam się z głową do góry, w zgodzie z otoczeniem i samą sobą. A dalej wszystko szło już gładko według planu. Planu, który się zarysował dwa lata temu i pielęgnowałam go przez dalszy czas. On trwał we mnie i się rozbudowywał na cztery strony świata. Kiedyś nie planowałam z wyprzedzeniem, bo kiedy się raz lub cztery razy zrazisz, to tracisz grunt. Wówczas nic nie wychodzi. Kiedyś każdy mój plan ktoś lub coś rozjeżdżało i masakrowało. Ale te czasy bezpowrotnie minęły. Chcieć to móc i należy tylko działać. Oczywiście w granicach możliwości, które dokładnie oceniam z nutką zapasu w górę, aby móc się wspinać. Nie patrzę w dół ani za siebie, patrzę do przodu.

Przemyślane posunięcia i pewność siebie to baza. Kiedy jesteś pewna siebie i poważnie podchodzisz do swoich decyzji, tak traktują Cię ludzie. Poważnie. Tak Cię odbierają. Nie otaczam się już nieprawdziwością, obłudą, kłamliwymi ludźmi budującymi na moich plecach swój biznes. Bardzo łatwo takich ludzi rozpracowuje, znam ich wszystkie chwyty. Staram się żyć uczciwie i nie zawaham się nigdy mówić o tym, czego oczekuje od innych. Dobierając do pary pozytywne nastawienie, skutkuje to zawsze dobrym wynikiem. Nie, nie, nie… nie pracuje w korpo. Nie o taki wynik mi chodzi. Mimo, iż za życiowym sukcesem stoi praca i dobre planowanie, to do tego dochodzą relacje z uczciwymi ludźmi. Znajdźcie w swoim otoczeniu uczciwych ludzi i kopnijcie w tyłek tych, którzy patrzą na Ciebie z uśmiechem wbijając ci nóż w serce. Nawet, gdy się wykrwawiasz nie podają Ci ręki tylko, wbijają głębiej, robiąc to nadal z uśmiechem.

Ależ ja lubię te moje podsumowania noworoczne, zamykające stary rok. Jaki wynik? Bardzo dobry plus. 85% planu z roku 2019 zrealizowałam a ile dodatkowych spraw przeżyłam. Brawo JA!

Kolejny rok i kolejne lata, przestałam liczyć te cyfry i nawet mało się nimi przejmuje. W dniu urodzin lekko się wzdrygam ale nie płaczę.

Mój ROK 2019, a w zasadzie mój i mojego syna był pełen sporych zmian.

Ukończyliśmy szkołę podstawową, bo oboje przeżywaliśmy „egzaminy ósmoklasisty”, oboje pracowaliśmy wspólnie, oboje pilnowaliśmy terminów, szukaliśmy odpowiedniej szkoły średniej. Rozmawialiśmy często o przyszłości, edukacji, pracy wybiegając daleko w przyszłość mojego dziecka. Planowaliśmy ale ostatecznie zdecydował ON. A ja mogłam tylko GO wesprzeć i nadal wspieram w każdym kolejnym roku i for ever.

Moim pierwszym postanowieniem noworocznym rok temu, był powrót do pełni sił po operacji. W nawiasie zapisałam: sport, sport, dieta. Masakra. Do pełni sił wróciłam ale bez podwójnego sportu i diety. Wróciłam i przytyłam, dlatego jest to duży sukces i bardzo się cieszę, bo stałam na skraju anemii. Moim kolejnym marzeniem jest zrezygnować z jedzenia mięsa, ale do kuchni wegetariańskiej trzeba dojrzeć i ją dobrze poznać. Skłaniam się ku temu, wiec zakładam w przyszłym roku lub za dwa uda mi się wyeliminować mięso oraz cukier.

Zrealizowałam ambitne plany wakacyjne. Moje hasło WFW, czyli Węgry, Francja, Włochy zostały zrealizowane, wspomnienia z tych wypraw wstawiłam bloga. Gorzej wyszła mi Polska, nie zrealizowałam kochanej Warmii i Mazur, które śnią mi się od dawna. Odkryłam za to Sokołowsko, hm, niesamowite miejsce.

Przeprowadziłam się na adres tymczasowy i jest mi tutaj bardzo dobrze, pod okiem mamy i w starej dzielnicy z dzieciństwa, dzięki temu koleżanki ze szkolnej ławy kawkują często i gęsto.

Nie starczyło mi czasu niestety na pozbieranie dalszej rodziny i dalszy wyjazd w Polskę, ale to mam cały czas na uwadze.

Co zrobiłam dla mojego bloga? Dużo za mało, bo doba ma 24 godziny i nie da się jej rozciągnąć. Piszę, bo lubię to robić. Wiem, że ma to sens, bo dostaję wiele pozytywnych sygnałów, ale musiałabym zrezygnować z odpoczynku albo pracy na etacie, a to nie wchodzi w rachubę. Bo te dwa aspekty też lubię. W nowym roku z pewnością postaram się bardziej zaangażować, zacznę od dwóch wpisów w miesiącu. W końcu zmieniłam serwer i wszystko funkcjonuje wspaniale. Choć borykałam się z całkowitym znikaniem mojej strony, trwającej kilka tygodni. Szkoda. Jednak nie traciłam czasu na ubolewanie, podciągnęłam się w nowinkach nowych oprogramowań, do których się przyuczam.

Myślę, że ten NOWY ROK 2020 to będzie metamorfoza ciała, ducha i umysłu. To będzie petarda! Dobry, owocny i szczęśliwy!

Co zaplanowałam?

  • Metamorfozę MOJĄ własną, osobistą, bo ostatnio JA to nie JA. Fryzjer czeka a kosmetyczka tęskni- terminy już są i jeszcze naprawić kręgosłup, bo mnie łupie.
  • Zamieszkać w moim nowym EM ale najpierw je urządzić jakoś,
  • Wyjechać w podróż – szyfr HM, już zaplanowana. oprócz tego wyjeżdżać zawsze i wszędzie,
  • Dwa wpisy w miesiącu na blogu, zaistnieć na FB, bo w końcu ma moc…
  • Kursy fotografii i sesja kobieca! KONIECZNIE !
  • Wyjazd na koncert, tak mi się marzyła Celine Dion, ale bilety rozeszły się bardzo szybko,
  • Ograniczyć cukier, mięso, nauczyć się zdrowiej gotować.
  • Siłownia, rower, kajak- takie coś, w tym rodzaju, czyli sport,
  • ROBIĆ ZDJĘCIA i nakręcić FILM!

 

WAM, Czytelnikom miłym życzę siły, zdróweczka, wiary we własne możliwości i pogody ducha!

Karo&Maks

Archiwa

Kalendarz

Listopad 2020
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku

[instagram-feed]

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku!

Obserwuj mój profil na Facebooku!