Nowe mieszkanie – od czego rozpocząć prace wykończeniowe?

Nowe mieszkanie postanowiłam urządzić samodzielnie, ponieważ chciałam spróbować własnych sił w tym nowym dla mnie obszarze. Wiem, w jakich klimatach wnętrzarskich dobrze się czuję. Nie bardzo wiedziałam tylko, czy taki styl istnieje? Z całą pewnością jest wymieszany a może wymyśliłam coś nowego? Styl rustykalny jest nam znany, ale rustykalno – skandynawski, czyli minimalistyczno – staro – ikeowski? Styl, w którym będzie jasno, przytulnie i swojsko, ale nie od razu chciałabym iść w babcine koronki. Uwielbiam koronki, hafty, płótna, koce oraz starocie, cenię manufakturę. Jednak to nowe mieszkanie musi być przytulne, proste ale też musi być muśnięte nowoczesnością. Wyratowała mnie tutaj IKEA ze swoją świeżością.

WIZJA – dobrze ją mieć

Moje aranżacje rozpoczęłam od przeglądania internetu i notowania, ewentualnie zapisywania pomysłów w postaci pinów na Pinterest. Proste. Miałam całą masę screenów ekranu. Screenów wszystkiego, co obrazuje mój gust i co jest zgodne z moim ekologicznym podejściem do życia. Byłam przekonana, że w moim nowym mieszkaniu zagości patchwork, drewniana podłoga, drewniane meble, które pochodziły z poprzedniego mieszkania, chrom, dużo bieli oraz wyposażenia z Ikea. Miałam plan każdego pomieszczenia w pięćdziesięciu wersjach i to mnie zgubiło. Wszystko było ok, do momentu odebrania kluczy, ależ euforia! Kiedy zachwyt minął doznałam kompletnej amnezji. Boże, co ja mam tu zrobić? Od czego mam rozpocząć? HELP! Toż to nowoczesna ruina!

 

BEZ POMOCY ANI RUSZ

Uświadomiłam sobie, że zanim dotrę do aranżacji wnętrz, mam tu jeszcze parę miesięcy ostrej budowlanki. Poprosiłam o pomoc znajomą, która urządza mieszkania od zera pod wynajem. Kilka spotkań i bieżąca konsultacja postawiły mnie na nogach. To będzie tu a to tam i to na tej wysokości, lepiej tego nie, bo coś tam a najlepiej prześlę pani zdjęcia, jak to jest tu i tam zrobione. Super, sporo nowych pomysłów i jakaś kolejność się zarysowała. Wiele moich wizualizacji kompletnie nie nadawało się do realizacji w tym mieszkaniu z małą łazienką i aneksem kuchennym. O wielu produktach mogłam pomarzyć, też tu się nie wpasują. Wiele produktów zamówiłam przez internet i się poparzyłam. Postawiłam na organoleptyczne zakupy. Widzę, dotykam, wącham i kupuję. W jednej firmie zamówiłam armaturę, wannę, misę toalety nawet wentylatorek. Po zapłaceniu za towar przelewem i kilku dniach poślizgu w odraczanej dostawie, doszło jeszcze kilka godzin poślizgu, aż w końcu towar przyjechał pod blok. Byłam szczęśliwa, to już jest coś a w zasadzie nic, tylko kupa kartonów. Nie rozpakowałam ich nawet aby sprawdzić, co w nich jest. Zaufałam, przecież i tak się nie znam. Nadal nic.

Poprosiłam kuzyna eksperta w wielu dziedzinach, szczególnie elektryki o doradztwo. Wiozłam i ciągnęłam go ze sobą wszędzie, nie protestował. Postanowiłam, że w moim mieszkaniu będzie dużo lamp i gniazd. Energa się ucieszy. Rozrysowaliśmy większość, a na pytanie, w którym miejscu będzie lampa nad stołem, zasłabłam. Zwlekałam z odpowiedzią kilka dni, bo w zasadzie nie wiedziałam, gdzie dokładnie będzie stał stół i jakie będzie miał wymiary. Niestety do końca się nie zdecydowałam, kable przesunął kuzyn. Miałam szczęście, że zwolnił mnie z tej odpowiedzialności. Stół będzie tam gdzie kabel od lampy.

OGÓLNIE BAŁAGAN I NADAL NIC

Od tego momentu do mieszkania wchodziłam co kilka dni, zazwyczaj w ciemnym stroju a wychodziłam w bieli, jak duch. Zawsze zamiatałam, sprzątałam, mimochodem oparłam się o ścianę świeżo gipsowaną, świeżo pomalowaną, weszłam w jakieś worki z gipsem a nawet schodząc z drabiny weszłam prosto w wiadro wody. Byłam w opłakanym stanie fizycznym i psychicznym. Przełom stycznia i lutego to był trudny czas, niby coś a nadal nic. Bałagan okrutny i ta sinizna na ścianach. Przez dwa miesiące w ścianach było sporo dziur, trwało gipsowanie, szlifowanie. A w marcu 2020 pierwsze malowanie. Postanowiłam rozryć również łazienkę, czyli z podejścia rur pod prysznic zmienić na przyłącze wannowo-prysznicowe. Mnóstwo pracy i kosztów sobie narobiłam ale cóż, wanna to podstawa. Od miesiąca szukałam już płytkarza, kilku nawet obiecało, jednak nie zdążyli się wyrobić czasowo, dlatego moje mieszkanie było przesuwane w kalendarzu robót na dalsze terminy.

Wielki czas ruszyć na zakupy płytek. Odwiedziłam około dziesięciu takich sklepów na żywo, poza korespondencją z internetowymi. W sklepach szaleństwo wybór przeogromny, ale skąd ja mam wiedzieć, jak to będzie wyglądało na ścianie, skoro mam w ręku jedną płytkę? Problem w tym, że zamawiając należy wpłacić zaliczkę a zamówiony towar odebrać. Nie możesz zrezygnować. Mylę się? Taką informacje przekazują sprzedawcy. Składasz zamówienie, płać, zabieraj towar i znikaj. Towar za kilka tysięcy, nie kilkadziesiąt, bo to małe mieszkanie. Przy tym wszystkim, ciągle zapominałam jakiej ilości płytek potrzebuje. W sklepach jedne wycenione były na sztuki, inne na metry kwadratowe a jeszcze inne na opakowania. Ciągle mierzyłam, liczyłam i przeliczałam, te paskudne ilości metrów. Zrobił mi się prawdziwy mętlik w głowie, ale to był początek prawdziwej katastrofy.

HELP! Brak mi sił!

Znów wróciłam do pięknych katalogów, z kolorystyką roślinności lasów równikowych i pięknych płytek, których metr kwadratowy kosztował ponad 200zł. Postanowiłam zasponsorować sobie ściankę nad wanną i zrezygnować z patchworka na posadzce, w imię Amazonki na ścianie. Przesyłka przyszła, a mnie chciało się płakać po rozpakowaniu. Gatunek pierwszy wyglądał jak odpad poprodukcyjny. Dosłownie każda płytka 13cm x 13cm była uszkodzona w jednym kartonie a ja miałam ich sześć. Płytki były pakowane dwupiętrowo i dwurzędowo, każdy karton. Opisałam sytuację i się zdziwiłam, bo kazano mi sprawdzić wszystkie płytki ze wszystkich kartonów, nawet tych, których nie odpakowałam, potem zrobić zdjęcia, złożyć reklamację  i odesłać. Ale się we mnie zagotowało. Spakowałam ten kartonik i z całą resztą odesłałam do sklepu internetowego. Po potrąceniu kosztów za kuriera 140 zł otrzymałam zwrot pieniędzy za całość płytek. Nie chciałam z nimi dyskutować.

Wróciłam do mojej pomocnej ręki, znów wołałam HELP. Chcę ładną płytkę w bieli i pozostaję wierna mojemu patchworkowi, jednak z posadzki przeniosłam moją koncepcję na bok wanny. Będzie patchwork w łazience lecz w mniejszej ilości, bo kręciło mi się dosłownie w głowie od patchworkowych wzorów.
Płytka GROHN mnie zachwyciła, duża i pięknie zmatowiona. Zrobiłam schemat z rozmieszczeniem płytek na ścianach. Zmiksowałam rozmiar na jedną ściankę sześćdziesiątki a na drugie ściany w łazience dziewięćdziesiątki i znów to przeliczyłam na ilości więc poszłam zamówić. A tu niespodzianka. Sprzedawca poinformował mnie, że muszę zamówić te lub te. Wszystkie jednakowej wielkości i z tej samej serii, inaczej będą miały różne odcienie i na ścianach będzie to widoczne. Od nowa rysowałam i liczyłam płytki. Tym sposobem musiałam zamówić te większe, droższe i zostałam z odpadem. Mimo wszystko, jestem dumna z siebie, że mam efekt niewidocznej płytki na ścianie.

patchwork

Opoczno Patchwork Vertigo

Ściany i łazienka zrobione ale pojawiły się wątpliwości w czasie trwania epidemii koronawirusa. Po co ja to robię, jaka będzie moja walka z chorobą SARS Cov-19? Brak chęci do pracy, do remontów pojawił się wraz z nadejściem wiosny. Tak jeszcze nie miałam, bo wiosna raczej człowieka uskrzydlała. Niestety, tę wiosnę zapamiętamy wszyscy. Zmusiłam się do pracy. Zamiast się oszczędzać to ja i mój syn dźwigaliśmy płytki, worki z zaprawą i gipsem, wiaderka z mapeigumem, czy farbą lateksową. Biegaliśmy z domu na „budowę” i z powrotem. A efektów niewiele, kurz i jeden bałagan.
W tym momencie miałam etap kolejnej pauzy, zanim zadziało się coś na mieszkaniu. Cały kwiecień to czas izolacji, rozmyślań i gromadzenia sił na dalsze wyzwania. Poświęciłam go, na wynajdywanie produktów z internetu. Kurierzy odwiedzali dość często moje tymczasowe miejsce zamieszkania, a wszelkie towary były na kwarantannie zanim je obejrzałam. Zachowując wszelkie środki ostrożności wykańczamy nasze EM. Co to znaczy? To, że noszę zawsze maseczkę, rękawiczki lateksowe i płyn do dezynfekcji. Na powietrzu przekazuje klucze fachowcom a następnie oglądam ich dzieło wówczas, gdy nikogo nie ma w mieszkaniu. Kontaktuje się telefonicznie nawet z kuzynem. On ma swój komplet kluczy do mojego mieszkania, a moi fachowcy swoje, bywało, że nie miałam ich kilka dni. Niestety, koronawirus zmienił wszystko wokół nas. W utrudnionych warunkach ale działamy dalej. Nie lubię siedzieć bezczynnie.

A teraz sedno.

Jeśli ktokolwiek z Was zdecyduje się urządzać mieszkanie od podstaw, samodzielnie, systemem gospodarczym i oszczędnościowym, to poniżej prezentuję listę, co w kolejności należy z takim eM od dewelopera zrobić.

NAJWAŻNIEJSZE ETAPY WYKOŃCZENIA MIESZKANIA

1. Licznik prądu, zgłosić się w Energetyce.
2. Prowizoryczna toaleta w łazience, bo nie przyjdzie Wam żaden fachowiec.
3. Włączniki prądu, gniazda i żarówki na kablu- ogólnie dostępność prądu dla fachowców.
4. Zaplanowanie rozmieszczenia lamp, ilości gniazd, przeróbka elektryki.
5. Gipsowanie i szlifowanie
6. Przeróbki w łazience, u mnie system wannowo-prysznicowy,
7. Malowanie pierwszej warstwy
8. Kładzenie płytek  w łazience
9. Biały montaż
10. Spotkanie z fachowcem od szaf i kuchni –projekt i wstępne pomiary
11. Zamówienie podłóg – około 1 miesiąc oczekiwania plus poślizg tyle samo,
12. Zamówienie drzwi –terminy oczekiwania 10-12 tyg.rok 2020.
13. Montaż podłóg
14. Montaż ościeżnic i drzwi
15. Zamontowanie filtrów oczyszczających wodę (nieobowiązkowe)
17. Malowanie – druga warstwa
18. Drugie spotkanie z fachowcem od szaf i kuchni –dokładne pomiary, wybór konkretnych frontów, kolorów
19. Zakupy dużego AGD, zakupy w IKEA- koniecznie na końcu, bo ja zrobiłam spore w połowie remontu i przechowywałam je miesiącami, skacząc wokół nich- mój błąd.
20. Reszta według uznania( lustra, lampy, tapety)

A gdy nie znasz się na pracach wykończeniowych, na ich etapach, nie masz pomocnej ręki, która Cię przeprowadzi przez każdy z nich a masz odpowiednie zaplecze finansowe to skorzystaj z biura projektowego. I tu zależy, bo można poprosić usługę w zakresie doradztwa lub o kompleksowy projekt. Ceny za projekt wahają się oczywiście i zależą od zakresu, ale to koszt od 3- 5 tysięcy złotych. Wówczas zapłacisz ale wejdziesz na gotowe. Nie będziesz miał w zasadzie żadnej satysfakcji z własnego wkładu energii i emocji. Ja z tytułu własnego zaangażowania mam relację, sporo wrażeń i film. Film z wykończenia własnego eM. Nie żałuję.

Poniższy kolaż przedstawia zmiany w mojej małej łazieneczce.

 

 

Ciąg dalszy moich perturbacji w eM nastąpi.

Zapraszam serdecznie!

 

Archiwa

Kalendarz

Listopad 2020
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku

[instagram-feed]

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku!

Obserwuj mój profil na Facebooku!