Ostatni czas Chopina w Paryżu

Dziś mija 171 rocznica śmierci naszego wielkiego kompozytora Fryderyka Chopina. Przeczytałam wiele biografii Chopina, artykułów, korespondencję listowną Chopina i Fontany zebraną w książce Magdaleny Oliferko. Wiele fragmentów z życia Chopina zapamiętałam a do innych wracam, czytając właśnie w takie dni jak ten.

Byłam w miejscu Chrztu Chopina, w miejscu zamieszkania, w każdym miejscu w Warszawie, gdzie jest wspomniane o tym wielkim Polaku i prawie w każdym miejscu w Paryżu. Można by powiedzieć, że jestem jego fanką. Życie Chopina było tak ciekawe, a zarazem tak dramatyczne i krótkie, że nie sposób go nie chcieć poznawać.

Za oknem pada deszcz, jest przenikliwie zimno i coś mnie tknęło, aby dziś wziąć ponownie biografię Chopina do ręki. Oto fragment:

„Delfina Potocka zaprosiła go na zimę do swojej willi w Nicei. Było już za późno. Zgodnie z zaleceniem lekarzy, przyjaciele ulokowali go na jesień w nowym mieszkaniu z oknami od strony południowej, na placu Vendôme pod numerem 12. Apartament składał się z 7 pokoi w lewym skrzydle budynku, w podwórzu na antresoli i parterze. W tym samym domu mieszkał Thomas Albrecht, który wskazał wolny lokal. Chopin ostatkiem sił projektował wybór i rozlokowanie mebli, tabel, firanek, planował urządzanie koncertów kameralnych (…) Przewieziono go pod koniec września w stanie ciężkim. Coraz rzadziej wstawał i chodził, oddychał z trudem, doszło do tego, że nie mógł bez pomocy podnieść się i usiąść na łóżku. Nie sypiał, przestał jeść. Nie wszyscy przy nim pochwalali księdza Jełowickiego, który z uporem, przez wiele tygodni dążył do tego, by się wyspowiadał i przyjął sakramenty, co odbierało mu ostatnie przebłyski nadziei.

Paryż Plac Vendome

Hotel Ritz, Paris, Place Vendôme 15

Solange opisała bardziej wiarygodnie niż inni sceny rozgrywające się w ostatnich chwilach jego życia. W salonie zgromadziło się około dwudziestu osób w trwożnym milczeniu, ponieważ drzwi w głębi prowadziły do sypialni chorego. Chopin kazał zapytać, czy wśród obecnych znajdowała się hrabina Potocka i poprosił, by zaśpiewała. Śpiewała tłumiąc szloch, akompaniowała sobie na pianinie przysuniętym do otwartych skrzydeł drzwi sypialni. Ksiądz Jełowicki zbliżył się do łóżka chorego i w posępnej ciszy udzielił mu ostatniego namaszczenia. Chwilę później pojawił się Cruveilhier, spojrzał na obecnych pogrążonych w modlitwie, zbliżył się do umierającego, chciał dotknąć jego pulsu.

Ależ drogi panie Chopin – odezwał się- niechże pan się nie poddaje wrażeniu tej wzruszającej ceremonii. Ostatecznie to na pewno nie zaszkodzi. Jutro poczuje się pan dużo lepiej.
– Tak, tak – wyszeptał maestro – jutro już nie będę cierpiał. I pan nie będzie już się musiał trudzić.

W ostatnich chwilach przytomności Chopin polecił spalić wszystkie rękopisy niewydanych utworów, szkice, bruliony i niedokończone kompozycje. Prosił, by przyjaciele podczas ceremonii żałobnej mogli wysłuchać Requiem Mozarta. Mówił, że pragnie, aby jego serce wyjęte z piersi, przewieziono do Polski. Rozpoczęta i niedokończona Metodyka nauczania gry fortepianowej miała trafi do rąk Alkana. Nie dopuszczono do niego pani Marliani, która przyszła na prośbę i w imieniu George Sand, rzekomo tak zajętej próbami swojej nowej sztuki, że nie mogła zjawić się osobiście.
Zgromadzenie w salonie rzedło. Teofil Kwiatkowski szkicował ołówkiem profile umierającego, potem namalował sceny w salonie i przy jego łożu. Drzwi do sypialni zostały zamknięte. Gutmann masował mu zbolałe ręce i nogi, ksiądz ogrzewał ręcznikami lodowate stopy. Ludwika nachylała się nad nim półprzytomna ze zmęczenia i żalu. Czuwała także księżna Marcelina i Albrecht. W nocy podniósł głowę zwracając się do Solange.

Nie siedź tu, to będzie odrażające. Nie powinnaś na to patrzeć. Czoło opadło mu na jej ramię. Gutmann odwrócił jego głowę, by ułatwić mu oddychanie.
Kto tu jest – zapytał Chopin, tracąc wzrok.
– Pański uczeń.
Mam pragnienie. Daj mi pić.
Solange podała mu szklankę wody z odrobiną wina. Upił łyk. Głowa opadła mu w tył. Już nie żył. Była godzina druga nad ranem, 17 października 1849 roku. Niewydolność serca dokończyła to, co zniszczyła choroba płuc.

Clésinger sporządził odlewy maski pośmiertnej i lewej ręki  Chopina. Kwiatkowski namalował akwarelami twarz na poduszce. Kolumny gazet wypełniły się obszernymi nekrologami”.

Kościół św. Magdaleny w Paryżu

Kościół de la Madeleine, Paris. Tu odbył się pogrzeb Fryderyka Chopina.

Kościół Św. Magdaleny w Paryżu

Kościół Św. Magdaleny w Paryżu, pogrzeb Chopina

Kościół Sw. Magdaleny w Paryżu

Kościół św. Magdaleny w Paryżu

Paryż Kościół św. Magdaleny

„Trzeba było czasu na próby Requiem Mozarta, dlatego datę pogrzebu wyznaczono dopiero na 30 października. Jane Stirling pożyczyła Ludwice 5 tysięcy franków na koszty pogrzebu, z czego prawie połowę pochłonęły honoraria członków chóru i orkiestry, którzy nie chcieli wystąpić bez wynagrodzenia, choć soliści śpiewali gratis m.in. Paulina Viardot i słynny bas Luigi Lablache. Po sekcji zwłok i wyjęciu serca, zabalsamowane ciało spoczęło w krypcie kościoła św.Magdaleny.

W czasie nabożeństwa wnętrze ledwo zmieściło około trzech tysięcy zaproszonych z drukowanymi kartami wstępu, a sąsiadujący ze świątynią plac i ulice zapełniły nieprzeliczone tłumy. Trumnę wnoszono wśród morza kwiatów, przy dźwiękach orkiestry grającej Marsza żałobnego z Sonaty b-moll (…)”

Fragment „Fryderyk Chopin. Biografia ilustrowana” Janusz Ekiert

Archiwa

Kalendarz

Listopad 2020
P W Ś C P S N
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku

[instagram-feed]

Bądź ze mną na bieżąco na Facebooku!

Obserwuj mój profil na Facebooku!